To było dawno... Za siedmioma górami, za siedmioma morzami żyła Księżniczka, bardzo piękna, bardzo mądra i bardzo niezwykła. Był też Książę, chwilowo wioskowy głupek, wyszydzany najmłodszy syn najstarszego ojca, albo anioł w ciele demona.
Pewnego dnia, Książę upomniał się o swoje dziedzictwo i, rzecz jasna, o Księżniczkę.
I cały świat stanął na głowie...
Rzeczywistość, jak ma to w zwyczaju, potrafi być niesłychanie bardziej niezwykła i zaskakująca od najpiękniejszej baśni. Mimo to...
Jest Księżniczka. I, chwilowo, jest daleko.
Jest też bezrobotny zabójca smoków, głupek, ale, w co bardzo chciałby wierzyć, książę z powołania.
Niech zatem będzie i opowieść - snuta przez niego dla niej, żeby dni mniej się dłużyły.
Opowieść, która zrządzeniem losu pokona siedem gór, siedem mórz i dotrze aż tam, na Północ, do krainy, w której Słońce (w lecie) nie zachodzi nigdy.
A, że, jak każda opowieść, także i ta winna rozwijać się wolno, tak, by każdy mógł znaleźć w niej coś dla siebie, na pewno starczy czasu i miejsca dla tych, którzy chcieliby dopisać do niej kawałek siebie.
Wszystko dla majutkiej Arktycznej Pszczoły, zaszytej tam, gdzie białe niedźwiedzie chodzą po ulicach.
Posłuchajcie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Oj, Lisie...!
OdpowiedzUsuń